°






Facebook

Miłe wspomnienia z Piaseczna

Rozmowa z Markiem Badowskim, wicemistrzem Polski w tenisie stołowym, które pierwsze kroki na sportowej drodze stawiał w klubie UKS Return Piaseczno.

W Częstochowie sprawił pan niespodziankę eliminując z walki  o finał mistrzostw Polski Jakuba Dyjasa, który jest brązowym medalistą mistrzostw Europy. Tak rodzą się gwiazdy. Do pełni szczęścia zabrakło triumfu w finale.

– Staram się nie myśleć o tym, czy tak się rodzą gwiazd. Nie rozpatruję tego w tych kategoriach. Pokonanie Jakuba jest dla mnie wielkim sukcesem. W końcu to brązowy medalista mistrzostw Europy, a co więcej – najlepszy zawodnik Bundesligi.

Jak pan ocenia swoją postawę w Superlidze?

– W Superlidze na pewno nie pokazuję jeszcze wszystkiego, co potrafię. Do tej pory grałem w kratkę. Lepiej wychodziły mi turnieje niż występy w lidze. Myślę, że teraz będę miał większą pewność siebie.

Czy tenis stołowy w naszym kraju stoi na wysokim poziomie?

– Myślę, że na pewno poziom jest wysoki, ale mimo wszystko jest dużo krajów w Europie, w które pod tym względem prezentują się lepiej.

Pierwsze kroki w tenisie stołowym stawiał pan w Piasecznie. To był dobry czas?

– To był bardzo dobry czas. Do dziś mam dobry kontakt z trenerami z Piaseczna. Czasami się spotykamy i bardzo miło wspominamy tamte czasy. Zawsze bardzo chętnie wracam na halę przy Sikorskiego.

Który sukces z czasu występów w Piasecznie utkwił pan najbardziej w pamięci?

– Zdobycie drużynowego mistrzostwa Polski kadetów z Maćkiem Kotarskim.

Najbliższe cele to...

– Systematyczna praca nad sobą i podnoszenie poziomu sportowego. 


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 0

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy - dodaj swój komentarz